wtorek, 7 marca 2017

[RECENZJA] ,,Marsjanin" Andy Weir



           Tytuł: Marsjanin
         Tytuł oryginału: The Martian
Autor: Andy Weir
Data wydania: 19 listopad 2014
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Akurat


Opis wydawnictwa:
Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.

Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…
***

Ares 3 to kolejna wyprawa na Marsa. Tym razem bierze w niej udział sześcioro astronautów. Mają spędzić na Czerwonej Planecie równo trzydzieści jeden dni. Pech jednak chce, że wysłany z nimi sprzęt ma swoje ograniczenia i mimo dosyć dużej trwałości jest narażony na zniszczenie. Po niecałym tygodniu, przez straszną burzę piaskową, zespół musi ewakuować się na statek kosmiczny i wrócić na Ziemię. Taka podróż to nie przelewki. To prawie rok w jedną stronę. Ewakuacja nie poszła jednak tak dobrze, jak się tego spodziewali. Jeden z astronautów, Mark Watney, został ranny. Po upewnieniu się, że skanery biometryczne nie dają znaku życia, kapitan musi podjąć bardzo trudną decyzję. Muszą odlecieć bez członka załogi, gdyż chwila wahania może zostać przypłacona ich życiem. A Marka już nic nie uratuje.
Mężczyzna budzi się na Marsie, po przejściu okropnej burzy. Widzi zniszczenia i brak statku. Został sam na ogromnej planecie, z ograniczonymi środkami do życia. Nie ma też nadziei na powrót - drużyna myśli, że nie żyje. Anteny zostały zniszczone i nie ma możliwość komunikacji z Ziemią. Jest zdany sam na siebie. Mężczyzna rozważa wszystkie możliwości oraz przelicza prowiant i wodę. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma wystarczająco dużo suplementów, by przetrwać te kilka lat, które dzielą Ziemię od misji Ares 4. Do tego miejsce lądowania przyszłej ekspedycji oddalone jest o prawie cztery tysiące kilometrów. 
Jednak nie bez powodu wybrali Marka do tej misji. Jest baardzo inteligentny. Ignorując niebezpieczeństwo postanawia mimo wszystko przetrwać.


Powiem Wam, co jest takiego niesamowitego w tej książce. Dystans Marka do samego siebie i otaczającego go świata. Nie mogłam przejść obojętnie obok jego poczucia humoru i wszystkie momenty, gdzie rozbawił mnie do łez, mam założone małymi przylepnymi karteczkami.
W książce występują także momenty skłaniające do refleksji i ukazujące naturę człowieka. Poza losami głównego bohatera, wokół których oscyluje fabuła, poznajemy także pozostałych uczestników wyprawy i członków dowództwa NASA. Różnie radzą sobie z zaistniałą sytuacją. Autor ukazuje też pozytywny aspekt całego wydarzenia, a mianowicie jak ludzie mogą się zjednoczyć w obliczu tragedii i starać się pomóc, nawet jeśli sytuacja wydaje się skazana na porażkę.♥ 
Wszystko, co jest napisane w Marsjaninie czyta się jak coś, co naprawdę mogło się wydarzyć. Nie każdy mógł wpaść na takie pomysły jak Mark, jednak są one dosyć prawdopodobne. Podczas czytania często w głowie pojawiały mi się słowa: Serio? Jak?  Wszystko, co ten mężczyzna wymyślił było niesamowite. Dostajemy też fragmenty z perspektywy różnych ludzi z NASA, którzy pracują dwadzieścia cztery godziny na dobę po to, by go uratować. Na te fragmenty też czekałam ze zniecierpliwieniem.

Skończyłam czytać tą książkę niecałą godzinę temu a mam ochotę zacząć ją czytać na nowo. Zakochałam się w tej książce. W tej całej historii. Nie waham się wystawić najwyższej oceny. Jestem pewna, że Mark i wszyscy inni na to zasłużyli. Miło było poczuć się częścią załogi. Gorąco polecam♥ 

Ocena: 5/5 ♥ 

Napiszcie, co wy sądzicie o tej pozycji. Do usłyszenia!

1 komentarz: